Męczy
mnie nadal kaszel, od którego już boli płuco. Decyduję się
zatem
skorzystać z teleporady. Pani doktór oddzwania. Mówię, co mi
dolega. Podaję temperaturę – 36,7. Podaję wynik pomiaru
ciśnienia krwi. Informuję ją, że byłam tydzień temu prywatnie u
lekarza, podaję jej leki, jakie mi zalecił. Pani doktór prosi mnie
o przyjście do przychodni na godzinę 14:15. Przyznaję, że
oblatuje mnie cykoria. A nuż jednak…? Proszę Mamę o wsparcie,
choć nie muszę. Biorę do torebki różaniec z Ostrej Bramy.
Dochodzę do przychodni. Czekam pod przychodnią pod drzwiami. Pani
doktór wychodzi do mnie – opatulona fizeliną. Stosując się do
zalecenia – mam na twarzy maseczkę. Prosi, żeby niczego nie
dotykać. Bezwiednie jednak dotknęłam oparcia krzesła. Podniesiony
głos pani doktór: „Mówiłam, żeby niczego nie dotykać. Teraz
ja będę musiała wszystko po pani zdezynfekować. TU – na
kozetkę!” Siadam. Posłusznie rozbieram się. Pani doktór
osłuchuje stetoskopem. Zaczynam pokasływać. Pani doktór prosi,
żeby nie kasłać, bo wydzielina z kaszlu najbardziej zaraża.
Zaczynam się zastanawiać, gdzie tak naprawdę ja w tej chwili
jestem. Przypominam sobie, jak wiele lat temu musiałam chodzić do
ortopedy na zastrzyki w staw kolanowy – bolesne jak wszyscy diabli.
Pani doktór w czasie robienia mi zastrzyku mówiła do mnie na różne
tematy. Ona ręką zadawała mi ból, a słowami łagodziła
odwracając moją uwagę. Dzisiaj na szczęście okazuje się, że
jednak nie mam covida. Pani doktór zmienia mi lekarstwa. Niestety
kłania się antybiotyk - taki do brania raz dziennie o tej samej
porze. Nie muszę na szczęście leżeć.
Idę
do apteki. Wykupuję lekarstwa. Proszę o wodę, bym mogła od razu
przyjąć antybiotyk. Niestety, z powodu pandemii wody nie ma. Pani
magister mówi mi, że tuż obok jest Żabka. I tego już zupełnie
nie rozumiem. Czy naprawdę tak trudno jest podać tej niemłodej już
kobiecie zwykłą wodę w papierowym kubeczku? Żabka jest 250 metrów
dalej. Ładne mi „tuż obok”. Wracam do domu, zażywam już
antybiotyk. Kaszel jeszcze jest, ale już nie tak uporczywy, i ból w
płucu już zniknął. Zastanawiam się jednak, w jakim to ja kraju
żyję.